Księga sudeckich demonów (20)

Śląscy architekci hołdu pruskiego

Powiedz, ktokolwiek przeczytasz te sprawy,
Czyli nie nazwiesz monarchę szalonym,
Co mogąc łatwo skończyć z zwyciężonym,
Wzrok mu swój wolał pokazać łaskawy?
Pokazał temu, co niedawno jeszcze
Byłby niewdzięczny szarpał mu wnętrzności,
A oto wielbi ten czyn cnej mądrości
Chwała biskupów, wieszcz nad wieszcze!
Lecz bodaj myśl twa w rzecz wejrzeć umiała,
Zrozumiesz, jak się owa sprawa stała

Tyle Stanisław Hozjusz, późniejszy kardynał i autor XVI-wiecznego katechizmu na temat sceny podniosłej, ale i dramatycznej, bo prowadzącej w dłuższej perspektywie czasu do wejścia Hohenzollernów do pierwszej ligii państw europejskich i powstania Prus, które stały się głównym inicjatorem rozbiorów Rzeczypospolitej, a następnie zjednoczenia Niemiec, których mocarstwowe plany przyczyniły się do dwóch wojen światowych w XX wieku. Hołdu pruskiego. Mało kto pamięta, że głównymi architektami tego wydarzenia oraz sygnatariuszami zwartego wówczas traktatu, byli dwaj śląscy magnaci Jerzy (Georg) Hohenzollern, książę karniowski (Śląsk opawski) i margrabia Ansbach oraz książę legnicki Fryderyk. Obu jako pierwszoplanowe postacie uwiecznił Jan Matejko na swoim słynnym malowidle obrazującym scenę na krakowskim rynku, która miała miejsce 10 kwietnia Roku Pańskiego 1525.

Wiodącą rolę w tej parze pełnił starszy brat Albrechta – Georg Hohenzollern, urodzony w roku 1584 margrabia Ansbach, który zrobił niebywałą karierę na dworze króla Bene – Władysława Jagiellończyka, z którym był spokrewniony. Na dwór ów dotarł w latach młodości, w roku 1506. Dzięki protekcji władcy Czech, a swojego wuja skoligacił się w roku 1509 z wdową po nieślubnym synie Macieja Korwina – Janie, która zmarła rok po ślubie. Małżeństwo to dało mu dobra na Węgrzech, które spieniężył, nabywając dobra na Śląsku. W roku 1511 to głównie dzięki poparciu Georga Albrecht został wielkim mistrzem krzyżackim.

Król Władysław powierzył Jerzemu wychowanie swojego syna Ludwika, przyszłego króla Czech, a po śmierci Władysława w roku 1516 Jerzy został opiekunem młodego władcy. Wg współczesnych relacji, jako opiekun młodego króla Ludwika mógł rozwijać „ekscentryczne” skłonności młodego władcy do ekshibicjonizmu oraz wynaturzeń natury seksualnej. Wykorzystywał również swój wpływ na Ludwika, uzyskując coraz większe znaczenie polityczne, powstrzymane dopiero po bitwie pod Mohaczem (1526) przez Habsburgów. W roku 1521, po bezdzietnej śmierci księcia opawskiego i raciborskiego Walentyna, którego dobra, zgodnie z układem o przeżycie miał przejąć książę opolski Jan Dobry, Georg wykorzystując swój wpływ na króla otrzymał zezwolenie na nabycie jako cudzoziemiec tytułu książęcego na Śląsku i objął księstwo raciborskie. Uzyskał również gród Bohumin, a następnie, w roku 1523 nabył księstwo karniowskie wraz z miastem Głubczyce. Otrzymał również nadania na górnym Śląsku, gdzie znany jest m.in. jako założyciel Tarnowskich Gór. Postarał się również o zapewnienie sukcesji po Janie opolskim. W swoich dobrach śląskich Georg, prowadząc, podobnie jak brat aktywną korespondencję, z Marcinem Lutrem, był pionierem zaprowadzania protestantyzmu, co dało my przydomek “Pobożnego” i “Wyznawcy” nadany przez niektórych kronikarzy luterańskich. W roku 1525 Georg umocnił swoją pozycję na Śląsku, poślubiając Jadwigę, córkę Karola Podiebradowicza, księcia ziębickiego i oleśnickiego. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1518 siostra Hohenzollerna Anna poślubiła księcia cieszyńskiego Wacława II, zaś w roku 1519 kolejna siostra Zofia – wspomnianego księcia legnickiego Fryderyka II.

Fryderyk legnicki był o cztery lata starszy od Georga Hohenzollerna, już w dzieciństwie po śmierci ojca odziedziczył księstwo legnickie. Przez jakiś czas przebywał na dworze praskim króla Władysława, a od roku 1498 rządził z młodszym bratem Jerzym księstwem legnicko-brzeskim, od roku 1505 samodzielnie Legnicą. W roku 1515 poślubił najmłodszą córkę Kazimierza Jagiellończyka – Elżbietę, która zmarła niedługo potem przy porodzie córki, a w roku 1519 – wspomnianą już Zofię Hohenzollern. W roku 1521, po śmierci brata przejął także księstwo brzeskie, które rozszerzył w roku 1523 o Wołów. Fryderyk, podobnie jak Jerzy Hohenzollern, brał udział w mediacjach rozejmowych po wojnie polsko-krzyżackiej 1519-21. Podobnie jak Georg, w swoim księstwie zaprowadzał od roku 1523 luteranizm. W roku 1526, po śmierci Ludwika Jagiellończyka pod Mohaczem występował jako wnuk Jerzego z Podiebradów w roli pretendenta popieranego przez husytów na tron czeski. W tym samym roku założył w Legnicy uczelnię protestancką, o której pisałem już przy okazji życiorysu Kaspara Szwenkfelda,  podobnie jak o decyzji Fryderyka rozbiórki szeregu kościołów i kaplic w sąsiedztwie Legnicy, pod pretekstem zagrożenia tureckim najazdem.

Obaj opisani panowie uczestniczyli w układzie krakowskim 1525 nie tylko jako wielmoże skoligaceni z jego stronami to jest Zygmuntem Starym i wielkim mistrzem krzyżackim Albrechtem Hohenzollernem, ale również  jako pionierzy, od roku 1523, protestantyzmu na ziemiach śląskich oraz znajomi samego Marcina Lutra. Jak trzeba bowiem zaznaczyć – jedno z pierwszych na świecie państwo protestanckie i pierwsza protestancka jednostka kościela powstało właśnie pod patronatem katolickiego króla Polski. Było oparte na powszechnym przejściu w stan świecki krzyżackich rycerzy mnichów z Prus.

Albrecht z Brandenburgii, syn hrabiego Ansbach Fryderyka i wnuk, po kądzieli, Kazimierza Jagiellończyka, wreszcie siostrzeniec króla Zygmunta zwanego Starym, urząd wielkiego mistrza krzyżackiego objął w roku 1511, jak wyżej wskazano dzięki protekcji brata Georga. Pierwsze lata urzędowania Albrechta w roli głowy zakonu to umiejętne rozgrywanie przeciwko Polsce innych ważnych uczestników europejskiego teatru papieża i cesarza. Zawierając rozejm zawieszający wojnę 1519-21 z Polską, w wyniku zabiegów Albrechta, strony ustaliły, że to cesarz będzie arbitrem przyszłego pokoju, na którego zawarcie wyznaczono horyzont czasowy czterech lat. Z kolei papież był dalej formalnym zwierzchnikiem Zakonu i podlegała mu ocena warunków pokoju toruńskiego z roku 1466. W całej układance prowadzącej do wydarzenia, które rozegrało się na krakowskim rynku 10 kwietnia Roku Pańskiego 1525 Albrecht musiał zatem brać pod uwagę zasadniczy punkt. Otóż cesarz, dotychczasowy sojusznik Zakonu i Albrechta, przestałby nim być w momencie porzucenia przez nich zakonnych ślubów. Mimo to Albrecht podjął decyzję o zerwaniu z protekcją cesarską i papieską oraz w sposób umiejętny, głównie dzięki wytkniętej przez Hozjusza postawie Zygmunta Starego i urzędników polskich, rzecz tę przeprowadził. W roku 1522 Albrecht udał się na zjazd książąt Rzeszy w Norymberdze. Tematem obrad było papieskie potępienie Lutra i jego poglądów – bullami Leona X Exsurge Domine z roku 1521 oraz Decet Romanum Pontificem z roku 1521. W Norymberdze Albrecht spotkał się z wyświęconym w roku 1520 księdzem Andreasem Osianderem, który wcześniej studiował język hebrajski na uniwersytecie w Ingolstadt. Osiander przekonał Albrechta do poglądów Lutra. Jak ważną osobistością był dla Albrechta wskazuje fakt, iż gdy poróżnił się potem nieco z innym reformatorami, znalazł się w roku 1549 na utworzonym przez Albrechta uniwersytecie w Królewcu (który wydał kilkaset lat później Immanuela Kanta), gdzie mieszkał aż do śmierci.

W roku 1523 wypadki przyspieszyły. Pod koniec lutego Luter wysłał list wzywający członków zakonu krzyżackiego do porzucenia “nieczystej czystości” (tj. ślubów zakonnych, które Luter sam złamał) i gromadnego ożenku. Luter wyrażał w liście przekonanie, że zakon krzyżacki może dać w ten sposób doskonały przykład wszystkim innym zakonom. Podnosił, że bezżennych trapi brak nadziei i pewności, stały strach. Wskazywał że zła opinia o Krzyżakach w Prusach bierze się z powszechnego przekonania, iż nie zachowują czystości, a z tym obawy poddanych zakonu o cnotę ich żoni córek. Prawdziwy chrześcijanin, pisał Luter, powinien wierzyć, że Bóg “nie był pijany” kiedy ustanawiał małżeństwo. Potępiał dalej w liście głupotę zakonnych ślubów, przeciwnych naturalnym popędom człowieka i, według Lutra, narażających słabe ciało na grzech codzienny. Cudzołóstwo i nieczystość, wykładał Krzyżakom doktor Marcin, są drobnostką w zestawieniu z bluźnierstwem, którego się dopuszczają trwając w życiu zakonnym. Jak wywodził – sam Chrystus zapowiadał, że więcej będzie miał względów dla mieszkańców Sodomy i Gomory, nierządnic i grzeszników niż Kafarnaum i Betsaidy, pobożnych faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Zdaniem Lutra, sami biskupi i opaci chętnie by się ożenili, gdyby nastąpiła masowa rewolucja w tym aspekcie, a małżeństwo duchownych stało się akceptowane i poważane w oczach świata. Jak podnosił  – nic nie jest w stanie powstrzymać Zakonu w porzuceniu ślubów oprócz może bezrozumnych opinii tego szalonego świata, który zapyta: dlaczego rycerze teutońscy to czynią? Oczywiście Luter radził ówczesny europejski ciemnogród ignorować i postąpić zgodnie z czysto ludzkim popędem. Luter pouczył przy okazji Krzyżaków, że najmniejszym grzechem w oczach Boga jest kradzież, bo dotyka wyłącznie dóbr doczesnych. W odpowiedzi na powyższy list, w połowie 1523 roku Albrecht przekazał Lutrowi zakonne statuty celem ich krytycznej analizy przez reformatora.  W czerwcu 1523 Luter posłał też do Prus Johanna Prysmanna vel Jana Breżana, który wystąpił z zakonu franciszkanów. Prysmann, podobnie jak Osiander, znawca hebrajskiego, już we wrześniu roku 1523 głosił  nauki w samym Królewcu. Prysmann został w Prusach na stałe jako bliski doradca Polentza i samego Albrechta, stając się pierwszym żonatym duchownym na tych ziemiach. Został wysłany w późniejszych latach (1527) wraz z rodziną na ziemie zakonu inflanckiego, gdzie miał walny udział w protestantyzacji Rygi i dzisiejszej Łotwy. Po powrocie do Prus Prysmann objął zbór katedralny w Królewcu i był jednym z inicjatorów założenia miejscowej uczelni.

Wkrótce do Prysmanna dołączyli do inni protestanccy kaznodzieje. Jeszcze w roku 1523, w Królewcu zaczęła działać protestancka drukarnia. Sam wielki mistrz krzyżacki wyruszył w listopadzie tego roku w podróż do Wittembergii, gdzie spotkał się z Lutrem i Filipem Melanchtonem. Luter poradził Albrechtowi zlikwidować zakon i przekształcić Prusy we własne dziedziczne księstwo. Albrechta ta propozycja jako niezwykle korzystna urzekła.  W roku 1524 na luteranizm przeszedł krzyżacki biskup Sambii Georg von Polentz – dawny sekretarz Kurii rzymskiej za czasów Juliusza II.  Wracając do roku 1524 – rok ten był czasem dalszego triumfalnego pochodu reformacji w Prusach. W marcu 1524 zajęto i zniszczono klasztor franciszkański pod Królewcem, rozpoczynając akcję wymierzoną w usytuowane w Prusach inne niż Krzyżacy zakony. Antypapieskie hasła trafiały także do tzw. warstw niższych, stając się przyczyną ruchów oddolnych, miejscami zbyt rewolucyjnych dla opisanych wyżej interesów Albrechta.

W tym samym czasie, w obawie przed przedwczesnym spaleniem mostów z Rzymem i Habsburgami, zanim zostałby domknięty układ z Polską, Albrecht oficjalnie zaprzeczał, iż sprzyja luteranizmowi. Nie przeszkadzało mu to prowadzić dalszą korespondencję z Lutrem i popierać opisane wyżej ruchy przeciw innym niż Krzyżacy zgromadzeniom zakonnym. W roku 1524, w Wittenberdze z Lutrem spotkał się negocjator traktatu krakowskiego – Georg Hohenzollern, prawdopodobnie wówczas ustalono szczegóły tzw. sekularyzacji Prus. W listopadzie tego roku odbył się tajny zjazd szlachty pruskiej w Bartoszycach, na którym wspomniany Georg von Polentz przekonywał zebranych do idei sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego w duchu luterańskim. Pozostało jeszcze przekonać do tej koncepcji drugą stronę, obstawianego nowego protektora, to jest króla Polski Zygmunta. Wprawdzie oficjalnie był on wciąż wrogiem Zakonu, bowiem rozejm wygasał na początku kwietnia roku 1525, ale jednocześnie, bądź co bądź, bliskim krewnym Albrechta. Trwały równolegle negocjacje ze stroną polską. Pod koniec lutego 1525 roku Albrecht podróżował na Śląsk by w Brzegu i Namysłowie spotkać się z Georgiem Hohenzollernem oraz Fryderykiem lignickim. Ustalano założenia rokowań prowadzonych następnie przez Jerzego i Fryderyka w Krakowie, zwieńczonych podpisaniem traktatu na początku kwietnia tegoż roku.

Nie ulega wątpliwości, że po stronie polskiej koncepcję sekularyzacji Prus popierali druh Albrechta, kanclerz koronny, wojewoda krakowski Krzysztof Szydłowiecki oraz podkanclerzy koronny, biskup poznański. Od roku 1524 udzielił jej wsparcia także biskup krakowski – Piotr Tomicki, z uwagi na kwestie posiadanych synekur, stojący w opozycji do wzbierającego na sile ruchu egzekucji praw, skupiającego polską szlachtę z prymasem Janem Łaskim. Pośrednikiem między polskimi dostojnikami a Albrechtem był zausznik rodziny Hohenzollernów – Achacy Cema, podkomorzy pomorski, starosta człuchowski i starogardzki, który występował na ostatnim etapie rokowań prowadzących do traktatu krakowskiego w imieniu… strony polskiej (J. Małek: Prusy Książęce a Prusy Królewskie w latach 1525-1548, Warszawa 1976, s. 27). Wiemy, iż na dworze krakowskim panowała nieufność zarówno do Albrechta Hohenzollerna – z uwagi na jego wcześniejsze postępowania wobec Polski, podważające ustalenia pokoju toruńskiego roku 1466, jak i do wspomnianego mediatora, sygnatariusza i “narratora” tekstu traktatu krakowskiego – Georga Hohenzollerna, o którego działalności na dworze Ludwika Jagiellończyka do Polski nadchodziły niepokojące wieści. Kanclerz Szydłowiecki w październiku roku 1523 posłował na kongres w Neustadt, gdzie mógł zaobserwować jaki skutek kuratela Hohenzollerna daje wobec młodego Ludwika. Wysłuchał tam zwierzeń kanclerza Węgier Thurzona, kanclerza arcyksięcia Ferdynanda oraz hrabiego de Burgos – ambasadora hiszpańskiego dotyczących osoby Ludwika, o czym nie omieszkał donieść Zygmuntowi. Wyłaniał się z nich wzmiankowany już wyżej obraz zdeprawowania, zgłupienia, najgorszych obyczajów, braku szacunku poddanych, przy czym, jak stwierdził następnie Szydłowiecki, zarówno Jerzy Hohenzollern, jak i wspomniany de Burgos z ramienia Habsburgów byli przez Węgrów obwiniani jako główne siły sprawcze tego stanu rzeczy (za: L. Kolankowski: Polityka ostatnich Jagiellonów, Kwartalnik Historyczny 1911, t. 25, s. 55 i nast., który to autor mimo wszystko jednym tchem ocenia samą umowę pod auspicjami margrabiego Jerzego za korzystną). Partnerów dobierano sobie zatem mało wiarygodnych, o czym zarówno Szydłowiecki, jak i król Zygmunt wiedzieli.

Zastanawia zatem ostateczna decyzja Zygmunta Starego by w układ z Hohenzollernami, wbrew cesarstwu i papiestwu wejść. Niezrozumiałe byłoby bowiem przyjmowanie założenia, że pierwsze w Europie księstwo luterańskie nie będzie mogło liczyć na porozumienie z katolickim cesarzem, natomiast łatwo będzie się porozumiewało z równie katolicką Polską (fałszywość takiej koncepcji  dowiodły zresztą wydarzenia wieku XVII i ostatecznie – wieku XVIII). Przeciw takiemu rozumowaniu Zygmunta świadczą również jego działania w Prusach Królewskich bezpośrednio po podpisaniu traktatu, które to działania były skierowane przeciw kaznodziejom protestanckim. W wypowiedziach współczesnych (m.in. bp Tomickiego) przewija się wątek turecki jako wyjaśnienie dla lekkiego potraktowania kwestii chrześcijaństwa na północy. Brzmi to jednak równie nieprzekonująco, gdyż Polska nie była wówczas, co potwierdziły kolejne lata, celem ottomańskiej ekspansji. Wątpliwym listkiem figowym postępowania Zygmunta była także, podnoszona w oficjalnej propagandzie królewskiej w związku z podpisaniem traktatu, bierna postawa papieży, zarówno w kwestii potwierdzenia pokoju toruńskiego, jak tępienia luteranizmu w Prusach. W komentarzach współczesnych do traktatu krakowskiego pojawia się wreszcie wątek przekupstwa, na co wskazywał m.in. poseł papieski na Węgrzech, a co sugerował również między, cytowanymi na wstępie, strofami Stanisław Hozjusz.

Dostojnicy tacy jak Szydłowiecki i Tomicki nie mieli żadnego interesu w wojnie z Prusami. Co więcej, wobec problemów finansowych króla, implikujących konieczność zaangażowania pospolitego ruszenia oraz wcześniejszych doświadczeń (np. z okresu wojny trzydziestoletniej), wojna taka najprawdopodobniej spowodowałaby ustępstwa Zygmunta na rzecz ruchu egzekucyjnego szlachty, protestującego m.in. przeciwko łączeniu synekur przez wielmożów. Jak wielką propagandę i z jakim zaangażowaniem uprawiał w okresie poprzedzającym podpisanie traktatu krakowskiego Tomicki, świadczy na przykład jego list do Jana Dantyszka, w którym biskup przekonuje adresata o nagłej przemianie Albrechta Hohenzollerna,  że “z wilka stał się jagnięciem” (zapewne pod zbawiennym wpływem nauk Lutra). Opisane problemy finansowe Zygmunta mogły mieć znaczenie. Prowadzone wojny i korowody dyplomatyczne były kosztowne – sprawy pieniędzy załatwiano przez bogate domy bankierskie. W roku 1522 Zygmunt żalił się Szydłowieckiemu, iż w tej chwili pieniędzy nie ma i wiele z naszych dóbr zastawił, nie wie, jak sobie poradzić, zwłaszcza „że tyle już winniśmy Bonerowi” (Acta Tomiciana cytat za: Z. Wojciechowski: Zygmunt Stary 1506-1548, Warszawa 1979, s.207, mowa o zmarłym w roku 1523 Hansie Bonerze). Jednakże poparcie Albrechta mogło prowadzić paradoksalnie do… upadku źródła finansowania. Fuggerowie byli przede wszystkim bankierami papiestwa i cesarstwa, z powodu czego stali się obiektem krytyki Lutra i protestanckich kaznodziejów.

Sam negocjowany traktat krakowski, niezależnie od samego pomysłu sekularyzacji Prus, implikował również inne perturbacje związane z relacjami z papiestwem. Rozejm w Toruniu w roku 1521 między Polską a Zakonem był zawierany przy udziale legata papieża Leona X. Papież ten próbował podporządkować politykę państw europejskich obronie przeciwko zagrożeniu osmańskiemu – Krzyżacy mieli być elementem tej układanki, stąd nacisk na Polskę o ustępstwa w kwestii krzyżackiej. Poza tym stosunki  Leona X z Polską układały się dobrze, co potwierdzały decyzje personalne papieża w kwestii obsady biskupstwa wrocławskiego (zablokowano nominację dla brata Albrechta i Georga – Jana Albrechta Hohenzollerna) i pomezańskiego oraz zawarcie w roku 1519 konkordatu, a także przygotowanie bulli o przekazywaniu dochodów ze świętopietrza królowi. Spór z kolejnym papieżem Hadrianem VI dotyczył ponownie osoby Jana Albrechta Hohenzollerna, który bez porozumienia z Zygmuntem, a przy poparciu pozostałych braci (jak widać Hohenzollernowie grali wówczas w kilku orkiestrach naraz), został nominowany przez Hadriana w roku 1522 na stolec biskupi płocki. W roku 1523 Hadrian, na krótko przed śmiercią cofnął swoją decyzję. Kolejnym tematem sponym było wycofanie się przez papieża z koncesji poczynionych przez papieża Leona na rzecz króla Polski w kwestii świętopietrza oraz poparcie przez Hadriana idei mediacji między Zygmuntem a Albrechtem za pośrednictwem sejmu Rzeszy.

Kolejny następca Piotrowy Klemens VII sprzyjał Polsce i potwierdził decyzje Leona. Papież ten stanął natomiast przed problemem ogólnoeuropejskim, który miał się przyczynić do niesławnej rzezi Rzymu (sacco di Roma) w roku 1527, to jest ostrego konfliktu króla Francji – Franciszka z Karolem V Habsburgiem, który zawisł nad domenami papieskimi w Italii. Tuż przed zawarciem traktatu krakowskiego, pod koniec lutego 1525 roku doszło do klęski Francuzów, którzy wcześniej dyktowali warunki na Półwyspie Apenińskim, w walnej bitwie pod Pawią, a sam Franciszek dostał się do habsburskiej niewoli. Spowodowało to konieczność nagłego porozumienia się przez papieża z Habsburgami. Miało następstwa również w Polsce, która zaledwie pół roku wcześniej zawarła układ z Francuzami. Wieść o Pawii dotarła podczas obrad senatu nad propozycjami rozwiązania kwestii pruskiej, w połowie marca 1525 roku i czasem wskazuje się ją w opracowaniach jako jeden z powodów porozumienia Polski z Albrechtem. Tymczasem klęska Francuzów w bitwie pod Pawią zdezaktualizowała uwagi Jana Dantyszka czynione w liście do Zygmunta Starego wysłanym w początku lutego 1525 z Hiszpanii, w którym podnoszono przychylność Albrechta dla Francuzów. Potencjalny luteranizm Albrechta, który powodował zerwanie z cesarstwem i zbliżał go z Francją  tracił zatem na znaczeniu. Jednocześnie, trudno uwierzyć by koncepcję sekularyzacji opracowywano naprędce dopiero po otrzymaniu wieści z Italii – w ciągu 3 tygodni jakie pozostały do ostatecznego zawarcia traktatu krakowskiego.

Pojawiają się również argumenty, że protestantyzm w Prusach Książęcych jako państwie zewnętrznym był uznawany w ówczesnej Polsce za czynnik pozytywny – przeczą temu okoliczności wskazujące, iż dalekosiężnym celem polityki polskiej miała być jednak integracja Prus z Polską, co potwierdzają choćby kolejne kroki króla Zygmunta, np. unia monetarna. Przymierze z Albrechtem, którego rękojmią miało być odstępstwo Zakonu Krzyżackiego w Prusach od religii katolickiej było w tej sytuacji co najmniej wątpliwe, zwłaszcza, że rzekoma przemiana “wilka w jagnię” nie dawała żadnych rokowań trwałości, co trafnie wypomniał biskup lwowski Bernard Wilczek. Jeżeli powodem traktatu krakowskiego było rzeczywiście zażegnanie ryzyka porozumienia się Albrechta z Habsburgami (przy przyjęciu założenia osoby Albrechta jako oportunisty, któremu kwestie religijne były obojętne), oznaczałoby to, iż Polska Zygmunta Starego świadomie i z premedytacją, celem doraźnych wątpliwych korzyści, wepchnęła Albrechta i Prusy w luteranizm. Powyższa argumentacja jednak nie przekonuje. Skoro bowiem Albrecht jawił się z liście Dantyszka jako oponent Habsburgów i przyjaciel Franciszka, Pawia stworzyła doskonałą okazję by, korzystając z zaangażowania Habsburgów w Italii i koniecznością przejścia papieża do ich obozu, „połknąć” Albrechta. Jego przejście na luteranizm bez polskiej zgody dawałoby doskonałe casus belli. Czy można było ujawnić machinacje Albrechta i przy papieskim błogosławieństwie oraz przy bierności cesarskiej zagarnąć Prusy? Taką możliwość sugerują wydarzenia kolejnego roku, kiedy to królestwo węgierskie musiało zająć się zagrożeniem z południa. Również postronni współcześni obserwatorzy uważali (za Z. Wojciechowskim), iż „gdyby teraz król polski zmądrzał i chciał wznowić wojnę z mistrzem pruskim, nie miałby żadnych trudności: opuszczony jest (w. mistrz) przez wszystkich przyjaciół, nikt więcej mu nie wierzy i skończona sprawa z Prusami i z całą jego fortuną.” Sam Klemens VII na wieść o sekularyzacji zakonu i przekształceniu Prus w państwo luterańskie obłożył w 1526 roku Albrechta ekskomuniką.

Traktat krakowski zawarto w wigilię Niedzieli Palmowej – 8 kwietnia 1525 roku, aby obejść problem związany z treścią rozejmu sprzed 4 lat. Otóż rozejm ten warował uczestnictwo cesarza i króla węgierskiego w pokojowym zamknięciu sprawy, w tym wypowiedzenie się co do przysięgi lennej wielkiego mistrza. Traktat krakowski sporządzony 4 lata i 3 dni po rozejmie stwierdzał zatem, iż skoro we wskazanym okresie mimo trudów i starań wielkiego mistrza ani cesarz, ani król Węgier, ani też papież nie zdołali z powodu „innych poważnych spraw” powyższym się zająć, strony same musiały dojść do porozumienia. Przy traktacie krakowskim papiestwo reprezentował w swoisty sposób…. biskup Tomicki, od roku 1524 nuncjusz apostolski w Polsce. Traktat krakowski został zawarty między Królestwem Polski a Albrechtem jako Wielkim Mistrzem Zakonu oraz samym Zakonem. Nie ma w nim mowy wprost o nowej wierze zakonników, Albrecht jednak z mistrza Zakonu w preambule i punkcie pierwszym, już w kolejnych punktach zmienia się w księcia na Prusiech, który zrzeka się przywilejów sprzecznych z ugodą, w tym także tych papieskich. Stanowiło to wyrzeczenie się papieskiego zwierzchnictwa nad Zakonem – kwestii, którą ominięto przy drugim pokoju toruńskim z 1466 roku i która pojawiała się podczas wojny 1519-21. W dniu 10 kwietnia 1525 odbyła się słynna scena hołdu pruskiego, podczas której zakonnicy obecni na krakowskim rynku zdarli krzyże ze swoich płaszczy.

Pomimo lokalnego oporu w ślad za wydarzeniami krakowskimi poszła reszta zakonu w Prusach. Nie obyło się również bez tarć ze strony polskiej, która stanęła wobec zarzutu zdrady papiestwa. Aby je odeprzeć przystapiono do “walki” z herezją. 9 maja 1525 roku zostało sporządzone skierowane do gdańszczan, którzy podburzeni przez kaznodziejów luterskich wzięli się za zabór kościelnego mienia i wypędzanie zakonników niezwykle ostre w tonie pismo. Na początku marca 1526 roku król Zygmunt wjechał do Malborka i kazał uwięzić miejscowych protestanckich kaznodziejów. O łaskę dla nich prosił wuja Albrecht w napisanym pod koniec miesiąca liście. Posłańcem był biskup Pomezanii Queiss, którego wybór nie został zatwierdzony przez Rzym. Zaledwie parę dni później Albrecht żalił się na chłodne potraktowanie go przez Zygmunta w liście do kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego, wskazując, że choć papież nie zatwierdził traktatu, układ krakowski jest  ważny. Albrecht postanowił jednocześnie bez uprzedzenia ruszyć w ślad za królem, który udał się do Gdańska. Pośpiech i charakter wizyty, która nie została uzgodniona z polskim monarchą wskazują, że traktował kwestie protestantyzmu jako pierwszoplanowe. Spotkanie z królem nie było serdeczne – Zygmunt zagroził ponoć Albrechtowi, iż odda księstwo innemu, jeśli nie wyrzeknie się herezji i zdecydowanie odrzucił propozycję debaty z udziałem teologów luterańskich. Do miasta pod protekcją króla wrócili franciszkanie i dominikanie, przywrócono katolicką liturgię. Natomiast gesty braterstwa Albrecht wymienił z Krzysztofem Szydłowieckim. Atmosfera wkrótce poprawiła się, a Zygmunt podpisał akt wprowadzający Albrechta w pruskie lenno. Na początku czerwca brat kanclerza, Mikołaj, podskarbi koronny donosił w liście królowej Bonie, że Albrecht jest “księciem bardzo ludzkim. Nie można wypowiedzieć, jak szanuje i kocha Majestat królewski i żadnego dnia nie zaniedbuje, by prowadzić Majestat do kościoła. Ledwie zbierze się czwarta część dworzan, gdy ten już jest obecny i nieraz przeszło godzinę wyczekuje przed sypialnią Majestatu królewskiego” (cytat za: Z. Wojciechowski: Zygmunt Stary, Warszawa 1979, s. 255). Wątpliwe by Zygmunt uwierzył w ową gorliwość Albrechta w chodzeniu na “papistowskie” msze, zwłaszcza że Albrecht nie ustawał w wysiłkach na rzecz uwolnienia zluteranizowanych duchownych. Gdańsk opuścił po potwierdzeniu wprowadzenia go w lenno 26 maja 1526, uwożąc za sobą dwóch protestanckich kaznodziejów – Michaela Meurera oraz Ambrosa Hitfelda. Innym opiekunem luteran gdańskich okazał się wspomniany wyżej Achacy Cema, któremu Zygmunt… powierzył zarząd miasta po swoim wyjeździe. Pod koniec lipca z więzienia zwolniono kolejnych sześciu kaznodziejów. Albrecht rekomendował później królowi Achacego na funkcję burgrabiego Gdańska, na co Zygmunt nie wyraził aprobaty, wymawiając się przywilejami miasta. Mimo wszystko król czynił dalej przyjazne Albrechtowi gesty, zwalniając pod koniec roku 1529 Johanna Nimptscha, za którym Albrecht wielokrotnie się wstawiał i którego Zygmunt początkowo chciał skrócić o głowę.

W Polsce krytycznej oceny traktatu krakowskiego dokonał arcybiskup lwowski Bernard Wilczek, stwierdzając:  “jakżeż dotrzyma królowi polskiemu przysięgi ten, który jej nie dotrzymał Bogu?” – co stanowiło komentarz do porzuconych przez Albrechta zakonnych ślubów. Młody wówczas Stanisław Hozjusz, kcytowanym na wstępie w przekładzie Szujskiego wierszem, skwitował apologię pióra Andrzeja Krzyckiego, siostrzeńca biskupa Piotra Tomickiego. 43-letni wówczas Krzycki, nazywany przez wuja pieszczotliwie “Luterkiem” z poręki tegoż został biskupem przemyskim. Zwanyz łacińska Criciusem był znanym twórcą fraszek, satyr i innych poezji (m.in. dwuznacznej “Pochwały Lutra”) oraz apologetą dzieł Filipa Buonacorsiego tj. “Kalimacha”, którego mowy opracował i wydał. To właśnie Krzycki w wierszu Hozjusza jest określany jako “chwała biskupów, wieszcz nad wieszcze”. Krzycki był autorem dość bezczelnego w treści listu do nuncjusza papieskiego na Węgrzech Jana Antoniego Pulleona o okolicznościach traktatu krakowskiego. W liście owym wskazywał, że przyczyną hołdu była bezczynność papiestwa w obliczu rozkładu moralnego Zakonu. Podnosił również, że  luteranizm przyjął charakter masowy w Rzeszy, zaś w Polsce obok katolików żyją także Rusini, Żydzi czy Tatarzy, więc znajdzie się miejsce i  dla nowej religii. Krzycki wskazywał wreszcie, że przejście na luteranizm było wewnętrzną sprawą Zakonu Krzyżackiego, do której Polska mieszać się nie mogła.

Sam Krzycki jako człowiek renesanu potrafił zresztą przygotować argumentację i na rzecz drugiej strony. Jest autorem m.in. repliki udzielonej w roku 1525 posłom gdańskim. Jak wspomniano, Gdańsk bronił się wówczas przed zarzutami Krakowa o popieranie luteranizmu, plądrowanie kościołów i prześladowania zakonników, sformułowanymi w liście Zygmunta Starego z 9 maja 1525 roku. Ostry ton  przeciw protestantom przybrany w tym liście, tak sprzeczny z duchem niedawnego traktatu krakowskiego, obok obrony przeciw zarzutom zdrady chrześcijaństwa, mógł mieć też inne, bardziej prozaiczne tło. W okresie, kiedy trwały ostatnie rozmowy przed podpisaniem traktatu krakowskiego, to jest w marcu 1525 roku zebrały się w górnej Szwabii gromady podburzanych przez kaznodziejów luterańskich chłopów w łącznej liczbie około 30 000, przyjmując 20 marca w Memmingen tzw. dwanaście artykułów. Wydarzenia w Szwabii były wstępem do wybuchu tzw. wojny chłopskiej, która wkrótce rozszerzyła się na inne kraje Rzeszy. Jak się przyjmuje od marca do maja 1525, dzięki głównej maszynie protestantyzmu – prasie drukarskiej, artykuły z Memmingen rozpowszechniono w ponad 25 000 kopiach. Rozwój sytuacji przeraził nawet samego Lutra, który w tymże maju 1525 wydał rozprawę przeciw morderczym, rabunkowym bandom chłopskim, wzywając do krwawej rozprawy z nimi. Takie skrajne oblicze zjawiska nazwanego reformacją z pewnością wywarło wrażenie również na humanistów z Krakowa.

UCZESTNICY DRAMATU (J. MATEJKO: HOŁD PRUSKI, fragment); Stańczyk wie swoje 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *